Skonczylam czytac bloga dziewczyny, ktora przez pare miesiecy jest moja host-siostra w Polsce. Jest Amerykanka i co ciekawe mieszka niedaleko ode mnie ( jakies 40 minut). Napisala cos pieknego, cos co sklonilo mnie do napisania mojej wersji.
Bo moje 6 miesiecy minelo juz dawno.
Pamietam jak w zeszlym roku, w wakacje przezywalam kazdy dzien. Bylam szczesliwa, podekscytowana, smutna...tysiace uczuc we mnie powodowalo, ze bylam po prostu zagubiona. Nie do konca przygotowana na zostawienie przyjaciol i rodziny na caly rok. Pierwsze tygodnie w Ameryce byly tak inne, tesknota byla ogromna. Ale potem z dnia na dzien bylo lepiej. Swoje 18 urodziny obchodzilam w Herkimer. Jest luty, zima niedlugo sie skonczy a ja nie moge uwierzyc ze czas tak szybko leci.
Kazdy dzien przynosil cos nowego, kazdego dnia uczylam sie i poznawalam. Bo po to jest wymiana. Uczymy sie poznawac siebie i wszystko w okolo. Zmieniamy sie i potem zostawiamy po sobie slad. Jest to takze czas, kiedy mozemy zobaczyc kto jest naszym przyjacielem a kto nie. W momentach takich jak ten jestem szczesliwa ze w Host-Rodzinie nr 2 mam internet wolny od zolwia. Nie musze w koncu rozmawiac z ludzmi tylko po to by uslyszec ' Oooo, w ogole to jak jestes w USA to przywieziesz mi cos?'. Nie mowie, ze wszyscy sa tacy. Nie ktorzy zupelnie zapomnieli.
Nie narzekam jednak, ciagle poznaje nowych ludzi, nowe pasje. Jestem turysta-podroznikiem, widzialam juz wiele nowych miejsc, moj angielski znacznie sie poprawil.
Ciesze sie, ze mialam ta okazje i wciaz ja mam. Ze przezywam zycie kazdego dnia coraz bardziej. Nie zatrzymuje sie, nie patrze za siebie. Za miesiac zacznie sie Track&Field, dopiero co zakonczyl sie sezon kregli. Za dwa miesiace zmieniam rodzine. Nie bede juz plakac, ze musze cos zmienic. To wszystko ma swoje dobre strony.
Pare tygodni temu rozmawialam z kolega, ktory oznajmil mi, ze zmienilam sie od wrzesnia i ze jestem zupelnie inna osoba. Ze beda za mna tesknic a ja bede tesknic za nimi. To miejsce zabralo czastke mojego serca.
Wiem, ze trudno bedzie wyjechac, kazdy 'wymieniec sie tego boi' ale przychodzimy i odchodzimy. I zdarza sie, ze przychodzimy znowu.
Przepraszam znow za brak polskich znakow( ladowarka idzie poczta) i za brak zdjec.
Zdjecia beda, notki bede pisac czesciej.
Pozdrawiam.
piątek, 19 lutego 2010
poniedziałek, 15 lutego 2010
East Coast ! Part 2!
**UWAGA POD SPODEM ZNAJDUJE SIĘ NOTKA Z NOWOŚCIAMI.DZIĘKUJĘ ZA UWAGĘ.**
Wreszcie zrzuciłam wszystkie zdjęcia na laptopa- nowa ładowarka z europejską wtyczką przyjdzie pocztą niedługo( tu rada, jeśli masz problem z ładowarką nie idź do RadioShack czy tym podobnego sklepu tylko a) sprawdź na początku natężenie prądu itd b)spytaj w host-rodzinie-może ktoś ma i całkowicie nie potrzebuje c) poszukaj w internecie. Moją ładowarkę znalazłam za cenę $35 a Leah, która jest żoną brata mojej host-mamy zbiła cenę do 20 co za ładowarkę z europejską wtyczką w USA nie jest aż tak źle. Mówiąc szczerze jest to całkiem przyzwoita cena).
Ok, czas dokończyć wycieczkę po wybrzeżu o której pisałam w notce pt. Grudzień( patrz bardzo w dół)

plaża. razem z host mamą i siostrą.

duża rakieta w NASA.

symulacja.

Apollo 11 !

prawdziwie rodzinnie w polskim sklepie z polską kiełbasą ale jakoś po polsku było trudno rozmawiać.

najlepsze kanapki z polską kiełbasą!!!!!

Georgia!
Wreszcie zrzuciłam wszystkie zdjęcia na laptopa- nowa ładowarka z europejską wtyczką przyjdzie pocztą niedługo( tu rada, jeśli masz problem z ładowarką nie idź do RadioShack czy tym podobnego sklepu tylko a) sprawdź na początku natężenie prądu itd b)spytaj w host-rodzinie-może ktoś ma i całkowicie nie potrzebuje c) poszukaj w internecie. Moją ładowarkę znalazłam za cenę $35 a Leah, która jest żoną brata mojej host-mamy zbiła cenę do 20 co za ładowarkę z europejską wtyczką w USA nie jest aż tak źle. Mówiąc szczerze jest to całkiem przyzwoita cena).
Ok, czas dokończyć wycieczkę po wybrzeżu o której pisałam w notce pt. Grudzień( patrz bardzo w dół)
plaża. razem z host mamą i siostrą.
duża rakieta w NASA.
symulacja.
Apollo 11 !
prawdziwie rodzinnie w polskim sklepie z polską kiełbasą ale jakoś po polsku było trudno rozmawiać.
najlepsze kanapki z polską kiełbasą!!!!!
Georgia!
Spóźniona notka.
Korzystając z okazji, że odzyskałam laptopa na jeden wieczór dodaję notkę. Muszę ogarnąć zdjęcia w aparacie więc dodaję na razie zdjęcia ze szkoły i z Winter Dance, i zdjęcie z weekendu.
Wszyscy Seniors mieli swój wieczór podczas Winter Weekend gdzie każdy dostawał różę i literę H z imieniem i nazwiskiem.

ze Spencerem zaraz po całej ceremonii.
z Jess, która jest moją nyj naj!
Następnie był Winter Weekend Dance. Było świetnie!!

ja i Kathryn.
ja, Jessica i Britt
ja i Brad
Oprócz tego w ten weekend były urodziny host-mamy więc pojechaliśmy( i wciąż jesteśmy) w Fairport. W prezencie host mama dostała mini koncert Barber-Shop'u( 4 miłych panów śpiewało- link wkrótce). Dzisiaj razem z jej bratem, jego żoną i synem pojechaliśmy do RMSC( Rochester Museum & Science Center) ja byłam pod wrażeniem... potem zobaczyliśmy Rochester i James( brat host-mamy) zabrał mnie do RIT College żebym mogła zobaczyć część z Animacją, Filmem i Fotografią na co mnie gorąco namawia po zobaczeniu co zdziałałam na fotografii w szkole. Szczerze mówiąc, jeśli miałabym studiować w USA to tylko tam :)
**
Zaczął się też nowy semestr i teraz zamiast Rządu(Government) mam Economics, zamiast Fotografii mam Senior Seminar( przygotowanie do dorosłego życia) plus mam Gotowanie.
sobota, 16 stycznia 2010
Grudzien.
Zaczal sie styczen. Miesiac pelen pracy. Pomiedzy meczami, treningami mam jeszcze do zrobienia Finals czyli prace pod koniec semestralne. I wszystkie ida dobrze.
Herkimer jest zimnym miasteczkiem. Temperatury balansuja miedzy 27 a 33 st.F.
Koncowke grudnia spedzilam podrozujac. Zwiedzilam Polnocna Karoline, Wirginie, Floryde. Zobaczylam Georgie, Pennsylwanie, Poludniowa Karoline i Maryland. Poznalam wielu ludzi. Bylo lepiej niz mozna bylo sobie wyobrazic. Wspanialy tydzien, sloneczny.
Teraz jestem w Ogdenburg,mam internet a przez okno widac Kanade (po drugiej stronie rzeki). Niestety nie wzielam paszportu ale Kanady i tak nie mamy w planie. Pojedziemy tam za miesiac albo dwa. Nie moge sie doczekac.
Zdjecia:





Zdjec czesc pierwsza. Wlasnie aparat mi padl i nie moge zrzucic zdjec wiec jak naladuje to dodam druga czesc plus dochodzi zimowa notka. Przez brak stalego(i w miare szybkiego internetu) mam duzo zaleglosci.
Pozdrawiam i Szczesliwego Nowego Roku!
Herkimer jest zimnym miasteczkiem. Temperatury balansuja miedzy 27 a 33 st.F.
Koncowke grudnia spedzilam podrozujac. Zwiedzilam Polnocna Karoline, Wirginie, Floryde. Zobaczylam Georgie, Pennsylwanie, Poludniowa Karoline i Maryland. Poznalam wielu ludzi. Bylo lepiej niz mozna bylo sobie wyobrazic. Wspanialy tydzien, sloneczny.
Teraz jestem w Ogdenburg,mam internet a przez okno widac Kanade (po drugiej stronie rzeki). Niestety nie wzielam paszportu ale Kanady i tak nie mamy w planie. Pojedziemy tam za miesiac albo dwa. Nie moge sie doczekac.
Zdjecia:
Zdjec czesc pierwsza. Wlasnie aparat mi padl i nie moge zrzucic zdjec wiec jak naladuje to dodam druga czesc plus dochodzi zimowa notka. Przez brak stalego(i w miare szybkiego internetu) mam duzo zaleglosci.
Pozdrawiam i Szczesliwego Nowego Roku!
poniedziałek, 28 grudnia 2009
I po swietach.
Pozdrowienia z Florydy!
Milo bylo dzisiaj wyjsc na dwor na bosaka i z radoscia stwierdzic, ze jest cieplo i przyjemnie. Jestem w Orlando i wciaz nie moge w to uwierzyc. Jutro jedziemy na Cocoa Beach i zobaczyc miejsce startu statkow kosmicznych. Nastepnie wracamy na polnoc by zatrzymac sie w Virginii i Polnocnej Karolinie.
Swieta minely spokojnie, bez placzu ale z nutka zalu. Nie bylo pierogow, barszczu czy karpia. Wigilie i pierwszy dzien swiat spedzilismy w Fairport u rodzicow mojej nowej host-mamy. Jedzenie bylo wyjatkowo nieswiateczne (zupa i tosty), ale to nie jest najwazniejsze. Prezenty tez byly i owszem. Szczegolnie podobaly mi sie 3 ksiazki z fotografiami, co uswiadomilo mi, ze chyba bede musiala wynajac kontener w lipcu.
Floryda to tez miejsce, gdzie pracuje nad swoim projektem na szkolna fotografie.
To tymczasem, wiecej po powrocie
I nie pozostaje mi nic innego jak zyczyc wszystkim Szczesliwego Nowego Roku!




Milo bylo dzisiaj wyjsc na dwor na bosaka i z radoscia stwierdzic, ze jest cieplo i przyjemnie. Jestem w Orlando i wciaz nie moge w to uwierzyc. Jutro jedziemy na Cocoa Beach i zobaczyc miejsce startu statkow kosmicznych. Nastepnie wracamy na polnoc by zatrzymac sie w Virginii i Polnocnej Karolinie.
Swieta minely spokojnie, bez placzu ale z nutka zalu. Nie bylo pierogow, barszczu czy karpia. Wigilie i pierwszy dzien swiat spedzilismy w Fairport u rodzicow mojej nowej host-mamy. Jedzenie bylo wyjatkowo nieswiateczne (zupa i tosty), ale to nie jest najwazniejsze. Prezenty tez byly i owszem. Szczegolnie podobaly mi sie 3 ksiazki z fotografiami, co uswiadomilo mi, ze chyba bede musiala wynajac kontener w lipcu.
Floryda to tez miejsce, gdzie pracuje nad swoim projektem na szkolna fotografie.
To tymczasem, wiecej po powrocie
I nie pozostaje mi nic innego jak zyczyc wszystkim Szczesliwego Nowego Roku!
czwartek, 24 grudnia 2009
Krotko
Dwa tygodnie temu zmienilam rodzine. Przezylam to bardzo. teraz juz sa swieta i nie moge uwierzyc ze 28 grudnia bede na Florydzie. Slonecznej, pieknej Florydzie.
Wesolych Swiat, wszyscy i kazdy z osobna.
Z nowosci: Nie mam juz laptopa, internet mam tak wolny ze korzystam z niego zaledwie pare rzy w tygodniu. To dlatego nie moge aktualizowac bloga. Przy najblizszej okazji dodam zdjecia. Moi nowi host-rodzice to mlode malzenstwo z 4miesieczna coreczka Mary Grace. Zmiana rodziny uczy ze w zyciu wszystko moze sie zdarzyc. Ze nie zawsze bedzie dobrze, nie zawsze bedzie cieplo w domu i ze nie zawsze bedzie to duzy dom.
Jestem tez w szkolnej druzynie kregli, 16 stycznia mamy pierwszy mecz, przyjaznie sie z 3 najlepszymi facetami w szkole, bede w grupie musicalowej ( grupie od tej technicznej strony).
Mimo wszystko, jest ciezko czasami. Tesknota daje we znaki, kazdy najmniejszy szczegol przypomina o domu. Nawt ubieranie choinki. Ale przeciez to minie. Bedzie lepiej za tydzien. I potem bedzie zal wyjezdzac. Tak to dziala.
W zeszlym tygodniu bylismy tez w Oswego( Gina i Stephen! <3), relacje dodam nastepnym razem. Narazie siedze w pracy u host-taty,ktory jest dziennikarzem i o 1 ( jest 12.27) jedziemy do rodzicow host-mamy.
Ponadto jest ok. -14stC i snieg i lod i zimno.
Caluje i pozdrawiam
PS. przepraszam za brak polskich znakow ktory doprowadza mnie do szalu.
Wesolych Swiat, wszyscy i kazdy z osobna.
Z nowosci: Nie mam juz laptopa, internet mam tak wolny ze korzystam z niego zaledwie pare rzy w tygodniu. To dlatego nie moge aktualizowac bloga. Przy najblizszej okazji dodam zdjecia. Moi nowi host-rodzice to mlode malzenstwo z 4miesieczna coreczka Mary Grace. Zmiana rodziny uczy ze w zyciu wszystko moze sie zdarzyc. Ze nie zawsze bedzie dobrze, nie zawsze bedzie cieplo w domu i ze nie zawsze bedzie to duzy dom.
Jestem tez w szkolnej druzynie kregli, 16 stycznia mamy pierwszy mecz, przyjaznie sie z 3 najlepszymi facetami w szkole, bede w grupie musicalowej ( grupie od tej technicznej strony).
Mimo wszystko, jest ciezko czasami. Tesknota daje we znaki, kazdy najmniejszy szczegol przypomina o domu. Nawt ubieranie choinki. Ale przeciez to minie. Bedzie lepiej za tydzien. I potem bedzie zal wyjezdzac. Tak to dziala.
W zeszlym tygodniu bylismy tez w Oswego( Gina i Stephen! <3), relacje dodam nastepnym razem. Narazie siedze w pracy u host-taty,ktory jest dziennikarzem i o 1 ( jest 12.27) jedziemy do rodzicow host-mamy.
Ponadto jest ok. -14stC i snieg i lod i zimno.
Caluje i pozdrawiam
PS. przepraszam za brak polskich znakow ktory doprowadza mnie do szalu.
czwartek, 26 listopada 2009
NYC part 3
To już trzecia i ostatnia część o NYC. Co do komentarza Anonima, w tej notce będą odpowiedzi na pytania, które zadałaś/eś ( w sumie i tak bym to napisała ale dzięki za komentarze)

Dzień trzeci.
Po śniadaniu i wykwaterowaniu( które zajęło nam kolejne pół godziny po ostatniej krótkiej nocy w hotelu)ruszyliśmy, by zobaczyć Statuę Wolności. Weszliśmy tylko na drugi balkon. Bilety na sam szczyt były wyprzedane aż do stycznia. Widok był nieziemski. Bo miłym poranku przyszedł czas na większą ilość chodzenia. Zwiedziliśmy z zewnątrz wszystkie banki i instytucje, Wall Street( śmiesznie małe), Ground Zero( miejsce bo dwóch wieżach WTC zburzonych po ataku z 11 września). Wciąż czuć w powietrzu co tam się stało. Po Ground Zero poszliśmy w stronę Brooklyn Bridge( na którego weszliśmy- na szczęście do połowy).
Na koniec naszej wycieczki poszliśmy na występ The Blue Man Group. Nie znam słów by opisać jak bardzo mi się to podobało. Trudno opisać o czym jest to show. Trzeba to po prostu zobaczyć nawet jeśli bilety kosztują $56.
Nasza wycieczka dobiegła końca. NYC przywitało nas piękną pogodą i pozostawiło wspomnienia. Napewno warto się tam wybrać ze względu na architekturę i na to, że to miasto żyje własnym życiem. Jednak to też ma swoje minusy- ludzie, którzy mijają Cię na ulicach robią 5 rzeczy naraz i nawet nie wzracają uwagi czy potrąci ich samochód czy nie. Tu nawet powietrze pachnie inaczej.
Mimo wszystko nie chciałabym tam mieszkać.
Zdjęcia:

z 1/3 The Blue Man Group

na krótko przed występem The Blue Man Group

Brooklyn Bridge

Ground Zero

w idealnie czystych oknach widać budynki na przeciwko.

amerykańsko

Broadway!

z Paulo(Ekwador)

widok z góry

ja i Statua

Mara(Meksyk),Matthieu(Francja),Henrik(Szwecja),Sin(Japonia),Adam(Czechy),Kamoor(Indie),ja,Joanne(Tajwan),Pakkad(Tajwan),Bjork(Wyspy Owcze) i po mojej lewej Gina(Australia) i Komal(Indie)

Jannik(Niemcy),ja, Mara(Mexico) i Luiz(Brazylia) ( i kciuk Stephena w dół, że nie może być na zdjęciu)
Dzień trzeci.
Po śniadaniu i wykwaterowaniu( które zajęło nam kolejne pół godziny po ostatniej krótkiej nocy w hotelu)ruszyliśmy, by zobaczyć Statuę Wolności. Weszliśmy tylko na drugi balkon. Bilety na sam szczyt były wyprzedane aż do stycznia. Widok był nieziemski. Bo miłym poranku przyszedł czas na większą ilość chodzenia. Zwiedziliśmy z zewnątrz wszystkie banki i instytucje, Wall Street( śmiesznie małe), Ground Zero( miejsce bo dwóch wieżach WTC zburzonych po ataku z 11 września). Wciąż czuć w powietrzu co tam się stało. Po Ground Zero poszliśmy w stronę Brooklyn Bridge( na którego weszliśmy- na szczęście do połowy).
Na koniec naszej wycieczki poszliśmy na występ The Blue Man Group. Nie znam słów by opisać jak bardzo mi się to podobało. Trudno opisać o czym jest to show. Trzeba to po prostu zobaczyć nawet jeśli bilety kosztują $56.
Nasza wycieczka dobiegła końca. NYC przywitało nas piękną pogodą i pozostawiło wspomnienia. Napewno warto się tam wybrać ze względu na architekturę i na to, że to miasto żyje własnym życiem. Jednak to też ma swoje minusy- ludzie, którzy mijają Cię na ulicach robią 5 rzeczy naraz i nawet nie wzracają uwagi czy potrąci ich samochód czy nie. Tu nawet powietrze pachnie inaczej.
Mimo wszystko nie chciałabym tam mieszkać.
Zdjęcia:
z 1/3 The Blue Man Group
na krótko przed występem The Blue Man Group
Brooklyn Bridge
Ground Zero
w idealnie czystych oknach widać budynki na przeciwko.
amerykańsko
Broadway!
z Paulo(Ekwador)
widok z góry
ja i Statua
Mara(Meksyk),Matthieu(Francja),Henrik(Szwecja),Sin(Japonia),Adam(Czechy),Kamoor(Indie),ja,Joanne(Tajwan),Pakkad(Tajwan),Bjork(Wyspy Owcze) i po mojej lewej Gina(Australia) i Komal(Indie)
Jannik(Niemcy),ja, Mara(Mexico) i Luiz(Brazylia) ( i kciuk Stephena w dół, że nie może być na zdjęciu)
Subskrybuj:
Posty (Atom)